Narzekałam na wczorajszą aurę pogodową, ale dzisiejsza uuuu bije na głowe. Do ulewy doszła wichura, nawet czubka nosa nie wychylam. Do tego od rana "ktos" się bawi prądem i juz drugi raz kończe pisac post, jak mi laptop pada aaaa. Ktos powie, no przeciez mozna zapisac, tez bym była taka mądra i komus tak doradziła :)
Ale zrealizowałam juz to co dzisiaj sobie zaplanowałam, a mianowicie polakierwalam parapety.
Parapety są jodłowe i wczoraj zostały zaimpregnowane razem z belkami stropowymi, niestety nie powiem z jakiego drewna są belki bo nie pamietam, podejrzewam sosnę, natomiast futryny są mieszane, jednen kawałek belki znalezlismy na wycieczce w lesie :), jeden kawałek po rozebranej stodole i ten jest najpiękniejszy.
Miałam dylemat, czy olejowac parapety czy lakierowac. Strasznie podoba mi się drewno olejowane i oczwiscie jest to najbardziej naturalna ochrona drewna, gdy będę miała drewnianą podłogę napewno bedzie olej, natomiast parapety jednak polakierowalam i juz tego zaczynam załowac...
Były piekne i jasne, teraz sie przyciemniły :( Wiedziałam, ze tak będzie, ale nie myslalam ze az tak. Liczę na to, że do jutro przeschną i troszke lepiej będą wyglądac. Belki sufitowe i futryny zostawiam w spokoju, niech się starzeją naturalnie( tylko impregnat ).
Malowałam lakierem półmatowym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz