No i pierwszy wrzessień. Wiecie z czym mi się kojarzy ta data? Oczywiście z pierwszym dniem szkoły, ale przede wszystkim z tym, ze muszę znacznie bardziej uwazac, zwłaszcza rano, na dzieci, jak jezdze autem. Mieszkam juz na wsi, a tu dzieciaki potrafia wyskakiwac w najmniej oczekiwanych momentach,hmmm rodzice rowniez...
Narzekałam na wczorajszą aurę pogodową, ale dzisiejsza uuuu bije na głowe. Do ulewy doszła wichura, nawet czubka nosa nie wychylam. Do tego od rana "ktos" się bawi prądem i juz drugi raz kończe pisac post, jak mi laptop pada aaaa. Ktos powie, no przeciez mozna zapisac, tez bym była taka mądra i komus tak doradziła :)
Ale zrealizowałam juz to co dzisiaj sobie zaplanowałam, a mianowicie polakierwalam parapety.
Parapety są jodłowe i wczoraj zostały zaimpregnowane razem z belkami stropowymi, niestety nie powiem z jakiego drewna są belki bo nie pamietam, podejrzewam sosnę, natomiast futryny są mieszane, jednen kawałek belki znalezlismy na wycieczce w lesie :), jeden kawałek po rozebranej stodole i ten jest najpiękniejszy.
Miałam dylemat, czy olejowac parapety czy lakierowac. Strasznie podoba mi się drewno olejowane i oczwiscie jest to najbardziej naturalna ochrona drewna, gdy będę miała drewnianą podłogę napewno bedzie olej, natomiast parapety jednak polakierowalam i juz tego zaczynam załowac...
Były piekne i jasne, teraz sie przyciemniły :( Wiedziałam, ze tak będzie, ale nie myslalam ze az tak. Liczę na to, że do jutro przeschną i troszke lepiej będą wyglądac. Belki sufitowe i futryny zostawiam w spokoju, niech się starzeją naturalnie( tylko impregnat ).
Malowałam lakierem półmatowym.



